
fragment grafiki autorstwa Bena Templesmitha, całość tutaj
To miał być ciekawy, mądry blog. Nie wyszło. Trudno. Mam nadzieję, że jego lektura sprawiła choć trochę radości przynajmniej tym nielicznym, którzy pokusili się o jego śledzenie. Tak tak, to już koniec - zaciągam zasłony, odwracam krzesła, zamiatam podłogę. Pamiętnik Pojeba odchodzi w niebyt w takiej postaci, w jakiej wegetował od początku swojego istnienia. To, co już w Nowym Roku pojawi sie w jego miejsce będzie czymś zupełnie odmiennym, mam nadzieję, że o wiele bardziej absorbującym, niż emo wynurzenia jakiegoś... No cóż, jakiegoś Pojeba. Nim zgaszę światło i przekręcę kluczyk w drzwiach, napiszę jeszcze, że prowadzenie Pamiętnika było bardzo ciekawym doświadczeniem. Częstokroć traktowałem go jak poligon doświadczalny - jak daleko mogę posunąć się w autokreacji bez popadania w śmieszność, infantylizm czy nudę. Czasem wychodziło, częściej nie. Nie szkodzi, wszak nawet nieudane doświadczenia mogą być ciekawe. Pamiętnik wciąż pozostawać będzie blogiem autorskim, zaś "pojebane notki" wciąż pojawiać się na nim będą od czasu do czasu. Jaki zaś będzie jego motyw przewodni? Cóż, to zostanie moją słodką tajemnicą do końca roku. Czyli w sumie niedługo.
Do zobaczenia w Nowym Roku.